Konsekwencje opóźnień w leasingu

Zawierając umowę leasingu warto rozpatrywać wszelkie możliwe sytuacje, w których może znaleźć się przedsiębiorca. Analizujmy zarówno te pozytywne strony – takie jak chociażby większy przypływ gotówki czy podpisanie nowego lukratywnego kontraktu, ale również te gorsze typu utrata płynności finansowej, opóźnienia w płatności ze strony kontrahentów lub nawet bankructwo firmy. Warto, więc przed podpisaniem umowy zapoznać się z Ogólnymi Warunkami Umowy.

Podstawowa zasada mówi o tym, że leasingodawcy nie lubią opóźnień w płatnościach leasingowych i natychmiast będą nam o nich przypominać. Skromne jednodniowe lub dwudniowe opóźnienia nie powinny być większym problemem. Jeśli jednak sytuacja wymknie się nam spod kontroli na dłuższy okres to niestety trzeba liczyć się z monitami i wezwaniami do zapłaty. Koszty takich „usług dodatkowych” może wahać się od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Nawet leasingobiorcy, którzy stosują tzw. zryczałtowane opłaty administracyjne, nie zrezygnowali z dodatkowego zarobku na tym procederze.

W przypadku, kiedy faktura leasingowa przeterminuje się nam o ponad 30 dni niestety jesteśmy narażeni na wypowiedzenie umowy leasingu. Firmy leasingowe w tej materii nie patyczkują się i potrafią taką umowę w trybie błyskawicznym wypowiedzieć. Owszem zawsze jesteśmy w stanie jeszcze ją uratować, ale niestety wiąże się to ze sporymi wydatkami z naszej strony. Wznowienie umowy jest możliwe po uregulowaniu wszelkich zaległości i opłaceniu opłaty wznowieniowej, która w zależności od firmy leasingowej potrafi kosztować nawet kilka set lub kilka tysięcy złotych.

A jak się przedstawia sytuacja, w której nie mamy możliwości chociażby wznowienia umowy? Większość klientów zakłada, że odda przedmiot finansowania (niezależnie od tego czy jest to auto czy też maszyna lub urządzeni) i umowa zostanie rozliczona. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze leasingodawcom nie zależy na tym, żeby gromadzić przedmioty po kliencie, gdyż generuje to dodatkowe koszty. Po drugie – wszelkimi kosztami związanymi z windykacją (a może ich być sporo: sama usługa odebrania przedmiotu od klienta, składowanie przedmiotu, wystawienie pojazdu na aukcję itp.) zostanie obarczony klient. Dopiero po zbyciu przedmiotu leasingu (te z kolei zazwyczaj odbywa się po niższej cenie niż rynkowa wartość), zostanie rozliczona umowa, oczywiście z uwzględnieniem dodatkowych kosztów. Jeśli bilans pozostanie ujemny klient tak czy siak będzie musiał uregulować należność.

Pamiętajmy, że przedmiot finansowania jest własnością firmy leasingowej, więc jego windykacja nie powinna być dla finansującego trudna. Dodatkowo w większości przypadków leasingodawca zabezpiecza się wekslem in blanco, który ułatwia proces odzyskania należności przez sąd, a później przez komornika.

Oczywistym jest również fakt, że problemy ze spłatą zobowiązania leasingowego mogą być przeszkodą w zaciąganiu kolejnych zobowiązań w tej samej firmie leasingowej jak i w pozostałych. Róbmy więc wszystko, żeby do takiej sytuacji nie doprowadzić.

Co możemy, zatem zrobić, jeśli znajdziemy się w nieciekawej sytuacji? Przede wszystkim sugerujemy żeby na bieżąco informować o sytuacji finansującego i pozostawać z nim w kontakcie. Unikanie kontaktu na pewno nie wyjdzie nam na dobre. Większość finansujących w trudnych sytuacjach wychodzi naprzeciw potrzebom klientów proponując im: zmianę harmonogramu (wydłużenie), czasowego zmniejszenia rat lub nawet uzyskania karencji. Warto jednak pamiętać, że nie skorzystamy z takich rozwiązań na samym początku trwania umowy leasingu. Innym rozwiązaniem sytuacji jest znalezienie podmiotu, który przejmie od nas umowę leasingu na zasadzie cesji.